Szkoła bez smartfona. Dlaczego to ważny temat także dla pracodawców?
Ilustracja: Magdalena Leszczyńska, korporanki.pl.
Zakaz korzystania ze smartfonów w szkołach podstawowych wywołał dyskusję o edukacji, dyscyplinie i zdrowiu psychicznym dzieci. Znacznie rzadziej mówi się jednak o tym, co ta zmiana oznacza dla rodziców i… pracodawców. Bo jeśli szkoła ogranicza telefony tylko na kilka godzin dziennie, prawdziwe wyzwanie zaczyna się po lekcjach. I właśnie tam employer branding może odegrać zaskakująco ważną rolę.
O czym przeczytasz w dalszej części?
Sam zakaz smartfonów nie wystarczy, jeśli dzieci nie dostaną w zamian atrakcyjnych aktywności offline.
Problem czasu spędzanego przed ekranem nie kończy się wraz z wyjściem dziecka ze szkoły. To codzienne wyzwanie także dla pracujących rodziców.
Jeszcze kilka lat temu działania skierowane do rodzin pracowników były przede wszystkim sympatycznym dodatkiem. Dziś coraz częściej stają się świadomym elementem employer brandingu.
Proste, analogowe aktywności mogą być wartościowym sposobem wspierania dzieci i rodziców bez dokładania kolejnego ekranu.
Działania skierowane do rodzin mogą budować relację z pracodawcą także poza miejscem pracy i standardowym pakietem benefitów.
Większość rodziców dzieci w wieku szkolnym zna codzienne rozmowy o czasie spędzanym przed ekranem. Telefon, tablet czy komputer stały się naturalną częścią codzienności najmłodszych. Problem pojawia się wtedy, gdy ekran zaczyna zajmować niemal każdą wolną chwilę.
Rodzice próbują ustalać zasady, wyznaczać limity i zachęcać dzieci do innych aktywności. Nie zawsze jest to jednak łatwe, szczególnie gdy smartfon oferuje natychmiastową rozrywkę i właściwie nieograniczony strumień nowych bodźców. Dlatego coraz częściej mówi się nie tylko o ograniczaniu ekranów, ale również o tym, co może pojawić się w zamian.
Rodzic w pracy to wciąż rodzic
Zakaz korzystania z telefonów obowiązuje tylko w szkole. Po lekcjach dziecko wraca do domu, a razem z nim wraca telefon. Wracają też pytania, które zna większość rodziców. Ile czasu przed ekranem to jeszcze w porządku? Co zaproponować zamiast? Jak zachęcić dziecko do czegoś, co nie świeci, nie gra i nie podsuwa kolejnych filmów?
Sam zakaz korzystania z telefonów nie sprawi, że dzieci nagle odkryją nowe zainteresowania. Potrzebują alternatyw. Czasami są to zajęcia sportowe, książki czy gry planszowe, a czasem wystarczy kartka papieru, kredki i zadanie, które uruchamia wyobraźnię. Największą zaletą takich aktywności jest ich prostota. Nie wymagają logowania, ładowarki, dostępu do internetu ani kolejnej aplikacji. Pozwalają zwolnić, oderwać wzrok od migającego ekranu i skupić się na jednej czynności. W świecie pełnym powiadomień i ciągłej walki o uwagę zaczyna to być wartością samą w sobie.
I właśnie tutaj pojawia się przestrzeń dla pracodawców. Nie po to, by zastępować rodziców czy szkołę, ale by dać rodzinom coś, co realnie może przydać się po pracy i po lekcjach.
Ponad pięć godzin dziennie w internecie to dziś norma dla wielu nastolatków. Eksperci NASK zwracają uwagę, że świat online stał się jednym z głównych miejsc spędzania wolnego czasu przez młodych ludzi.
Relacja z pracodawcą buduje się także poza pracą
Jeszcze kilka lat temu większość działań employer brandingowych była kierowana wyłącznie do pracownika. Dziś coraz więcej firm zauważa, że relacja z marką pracodawcy budowana jest również poza miejscem pracy. Widać to choćby po rosnącej liczbie inicjatyw skierowanych do rodzin. Dzień Rodziny, Dzień Dziecka rodzinne pikniki, wydarzenia dla bliskich czy materiały przygotowane specjalnie dla dzieci przestają być tylko sympatycznym dodatkiem do firmowego kalendarza.
Wyobraźmy sobie Mikołajki w firmie. Zamiast kolejnego drobnego upominku dziecko dostaje publikację, do której wraca także po powrocie do domu. Koloruje ją z rodzicem, rozwiązuje zadania, przy okazji pyta, czym właściwie mama albo tata zajmują się w pracy. Niewielka rzecz, a firma staje się częścią wspólnie spędzonego popołudnia. Jeśli taki materiał trafia później do domu i rzeczywiście zostaje użyty, jego rola nie kończy się w chwili wręczenia. Może stać się pretekstem do wspólnego spędzenia czasu, rozmowy albo pokazania dziecku, czym właściwie zajmuje się mama, tata, ciocia czy wujek.
Dla dziecka firma przestaje wtedy być abstrakcyjnym miejscem, do którego bliscy codziennie wychodzą do pracy. Staje się czymś bardziej zrozumiałym i bliższym. I właśnie dlatego działania skierowane do rodzin mogą mieć większą wartość niż kolejny standardowy upominek. Nie dlatego, że są bardziej efektowne. Dlatego, że mają szansę naprawdę wejść do codzienności pracownika i jego bliskich.
Ta ustawa to jedno działanie. Sama ustawa nie zmieni świata, ale pomoże szkole, pomoże nauczycielkom i nauczycelom. Pomoże też rodzicom (...), by mówić o higienie cyfrowej.
Zakaz to dopiero początek
Na ocenę skuteczności nowych przepisów przyjdzie jeszcze czas. Jedno jednak już dziś wydaje się jasne: ograniczenie smartfonów w szkole może być początkiem szerszej rozmowy o tym, jak dzieci spędzają czas także poza ekranem.
Dla pracodawców nie oznacza to potrzeby wchodzenia w rolę szkoły czy rodziców. To raczej okazja, by spojrzeć szerzej na to, czym dziś może być realne wsparcie pracownika i jego rodziny. Czasem nie potrzeba kolejnego benefitu ani rozbudowanego programu. Wystarczy prosty, dobrze pomyślany gest, który trafia do domu, angażuje dziecko i daje rodzinie dobry powód, by choć na chwilę odłożyć ekran.
Być może właśnie takie drobne gesty będą w najbliższych latach budować najsilniejsze relacje z marką pracodawcy. Nie dlatego, że są spektakularne. Dlatego, że pojawiają się tam, gdzie firma zwykle nie dociera. W codziennym życiu pracowników i ich rodzin.












